Mężczyzna w garniturze ze skrzydłami

Henryk Siodmok, prezes zarządu ATLAS Sp. z o.o., opowiada o swojej drodze rozwoju menedżerskiego i duchowego, powołaniu oraz relacji między biznesem i duchowością chrześcijańską. Jakie są prawdziwe źródła wartości? Jak łączyć zarządzanie dużą organizacją i zachować wewnętrzną spójność i wiarygodność? Jak odkryć swoje powołanie i żyć z pasją?

Panie Henryku, jak połączyć rozwój zawodowy i religijny?

U mnie to było dosyć naturalne, szczęśliwie naturalne, ponieważ jestem synem rolnika ze wsi. W czasach, kiedy dorastałem, współżycie na co dzień z Bogiem – tam – było normalne. I to pozostało. Tam są te korzenie, mimo że były momenty, kiedy życie zdawało się zagłuszać, odrywać od nich. To jednak one zwyciężyły, umożliwiając zachowanie spójności postawy. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Potem rozpoczął Pan edukację formalną, biznesową. Jest Pan doktorem nauk ekonomicznych. Na ile te dwa obszary się uzupełniały? 

Każda efektywność, każde zwycięstwo jest wynikiem obu tych obszarów. Jeśli masz Boga z przodu, na pierwszym miejscu…

To reszta się już poukłada. Wszystko będzie na swoim miejscu, tak?

Tak, bo wtedy będzie mniej dylematów. Kompas życia staje się jednoznacznie skalibrowany. Druga rzecz, jeżeli Bóg z nami, to kto przeciwko nam? Z takiego postawienia spraw można czerpać wytrwałość do działania.

W biznesie, zarządzaniu czy w życiu zawodowym, w każdej sytuacji jest wymagana wytrwałość. Ludzi zdolnych jest bardzo wielu, ludzi wykształconych podobnie, natomiast najmniej jest ludzi konsekwentnych. I ci osiągają sukces. Chrześcijaństwo, religia katolicka uczy wytrwałości. Módl się i pracuj! To jest zawołanie do wytrwałości.

Czyli chrześcijaństwo uczy konsekwencji i radzenia sobie z trudnościami?

Kiedy prowadzę wykłady na temat przedsiębiorczości, pytam słuchaczy, ile znają przypadków sukcesów biznesowych. Wymieniają kilka. Wówczas pytam o porażki. Nikt prawie nie zna takiej. A jeden pomysł na dziesięć się udaje. Czyli dużo więcej doświadczenia przedsiębiorczości jest wśród tych, którym się nie udało, niż tych, którym się udało. Do tego, aby się nie zniechęcać, potrzeba ogromnej wytrwałości! Przez cały proces życia wytrwałość człowieka jest wystawiana na próby.

Mówi się, że biznes opiera się o siłę indywidualną. Osoba, która podnosi się z niepowodzeń, sama się podnosi. Biznes wspiera indywidualizm. Mało kto mówi, szukałem pomocy u Boga i dał mi siłę, żeby sobie poradzić z niepowodzeniami w biznesie.

Każde zarządzanie jest oparte na wartościach. Każda organizacja jest na nich oparta. Znam przypadek restrukturyzacji British Airways. Kiedyś to były bardzo kiepskie linie. Mawiano, jak chcesz popsuć ludziom nastrój, to opowiadaj o swojej podróży w British Airways. Margaret Thatcher mianowała szefem rady nadzorczej tych linii Lorda Kinga.

Po niedługim czasie nastąpiła prywatyzacja British Airways. Subskrypcja przekroczyła ofertę osiem razy. I przez wiele lat to były najlepsze linie lotnicze na świecie. Dzisiaj też należą do czołowych. Ten człowiek postawił na wartości.

Cały czas mówimy o przywództwie w biznesie. Ja wolę mówić o liderach chwili. W konkretnym zespole, gdzie jest wielu liderów, każdy potrafi przejąć inicjatywę w krytycznym momencie. Potrafi wziąć odpowiedzialność za temat lub proces. Lider jest na tyle skuteczny, na ile jest spójny wewnętrznie, podobnie będzie z jego zespołem.

Każdą organizację budujemy, bazując na wartościach. Nie bez powodu mówimy o wartościach, wizji, misji. Jednak pierwsze to wartości. W Atlasie określiliśmy nasze kluczowe wartości jako: integracja + uczciwość + odpowiedzialność.

Ktoś może powiedzieć, że wartości można znaleźć w dowolnym miejscu. Firmy, szukając wartości do wpisania do swojego kodeksu, ostatecznie często spotykają się w tym samym miejscu. Określają je w sumie podobnie. 

Jeśli przeanalizować Dekalog, to pierwsze trzy przykazania regulują relacje człowieka i Boga. Następne siedem reguluje relacje międzyludzkie. Na tym jest oparte całe prawo europejskie i cały nasz rozwój cywilizacyjny.

Na ile firmy, angażując się w działania CSR i spisując kodeksy etyczne, szukają i odnajdują to, co jest gotowe i dostępne – etykę biznesu wpisaną w wiarę i Biblię?

Generalnie ludzie poszukują odniesienia do wartości. W cywilizacji zachodniej każdy taki kodeks etyczny czerpie bezwzględnie z chrześcijańskiego dziedzictwa. Nawet, jeżeli ateista będzie go tworzyć. Nikt nic lepszego nie wymyślił.

Ale wszyscy próbują. Żadna firma nie powie: naszymi wartościami jest Dekalog, temat opisywania wartości firmowych mamy zamknięty. 

Tak nikt nie powie lub prawie nikt. Ale należałoby tak powiedzieć. Ludzie, firmy, organizacje poszukają wartości. W tym miejscu warto wskazać na szczególne miejsce, jakim jest Polska.

To kraj wyjątkowy, w którym występuje szczególna dostępność mszy świętej, naucza się religii, mają miejsce rekolekcje, także dla biznesu, działają stowarzyszenia chrześcijańskich biznesmenów.

Polscy liderzy biznesu nie powinni mieć wątpliwości co do wyboru wartości. Tym bardziej, jeżeli Bóg jest miłością i światłością, to nie powinniśmy się bać, żeby on nam towarzyszył w budowaniu państwa.

A w budowaniu firmy?

Dokładnie tak samo.

Czy menedżer jest odpowiedzialny za rozwój duchowy swoich pracowników? Ksiądz jest odpowiedzialny. Rodzic. Ale kierownik?

Zawsze mówię: ludzie przyciągają ludzi. Jeżeli lider będzie prezentował określone wartości, to będzie się otaczać ludźmi o podobnym ich systemie.

To wiarygodność, o której Pan mówił na początku.

To wiarygodność, ale także to jest sposób zachowania się. Po prostu spójność. Elementami łączącymi lidera i jego zespół są wartości. Organizacja powinna być oparta na wspólnych wartościach, tych duchowych, etycznych, moralnych, itd.

Wówczas osiąga się także spójność co do wizji rozwoju. Wtedy organizacja staje się o wiele bardziej efektywna, o wiele łatwiej jest nią zarządzać. Nie trzeba wielu rzeczy dyskutować, uzgadniać, zapisywać w formie uchwał i kodeksów.

Jeżeli menedżer lub przedsiębiorca jest liderem w sensie wartości, a nie tylko formalnym z racji zajmowanego stanowiska, to jest osobą, która ma największy wpływ na rozwój swojego mikrospołeczeństwa. Ma wpływ na rozwój i zachowania pracowników, ma wpływ na ich rodziny.

Chrześcijański lider będzie dbać o rozwój kompetencyjny i intelektualny swoich pracowników. Takim działaniem będzie rozwijać nie tylko swoją organizację, ale ona będzie także emanować twórczą energią na rodziny pracowników. To jest prawdziwe przywództwo.

Za co jesteśmy odpowiedzialni jako chrześcijańscy przedsiębiorcy?

Przedsiębiorca jest powołany do odpowiedzialności. Ma ten talent, który się nazywa odpowiedzialnością. I ta odpowiedzialność jest wieloraka. Jednym z zadań przedsiębiorcy jest stworzenie warunków do rozwoju talentów swoich podwładnych i pracowników.

To jest powołanie, które się nazywa odpowiedzialność. Natomiast to, jak tę odpowiedzialność będzie wypełniał, zależy od jego systemu wartości. Może wypełniać go pożądliwość, żądza pieniądza lub zysku. Te pokusy będą silne, mogą dominować.

Przedsiębiorca jest tym, który ponosi największe ryzyko w społeczeństwie. Nie tylko to kapitałowe, ale także ryzyko sumienia.

To jest jego powołanie…

Tak. Nie dlatego, że jest niemożliwe zostać świętym przedsiębiorcą, tylko dlatego, że jest on najbardziej wystawiony na pokuszenie. Kiedyś brałem udział w rekrutacji, miałem zostać doradcą prezesa GE Capital. Pytano mnie, kim bym chciał zostać za kilka lat.

Odpowiedziałem, że to jest proste. Narysowałem wykres, na którym na jednej osi była odpowiedzialność. A na drugiej rozwój osobowościowy. Moim celem było i jest przesuwać się na obu osiach. Bo człowiek może się rozwijać tylko wraz z ponoszeniem coraz większej odpowiedzialności. Dziś uważam, że w niektórych sytuacjach menedżer ponosi większą odpowiedzialność niż przedsiębiorca, gdyż… przedsiębiorca siebie nie może okraść.

To ciekawe, czyli menedżer ma dodatkowe pokusy?

Tak, ponieważ menedżer cały czas podejmuje decyzje w sprawie powierzonego mienia.

Mówił Pan, że przedsiębiorcy są poddawani pokusom. Ja pójdę krok dalej, oni się im dość często poddają.

Jeśli przedsiębiorca odnosi sukces, to wszyscy to widzimy. Ale gdy poniesie porażkę, tego raczej nie obserwujemy. Trudno osądzać, przecież nie znamy w tym wymiarze losów 1,8 mln przedsiębiorców w Polsce.

Ktoś może powiedzieć: być może Bóg w swej mądrości ich do tego nie dopuścił. Przedsiębiorca, który ponosi porażkę, nigdy nie myśli o tym w taki sposób. Traktuje to jako osobiste potknięcie, wstydzi się przed rodziną. Mówimy o porażkach, lecz chyba w każdej biznesowej gazecie raczej czyta się o sukcesach.

Powinniśmy troszczyć się o przedsiębiorców. Tak jak w kościele modlimy się o powołania kapłańskie i zakonne, powinniśmy modlić się o powołania do chrześcijańskiej przedsiębiorczości.

Jak więc rozwiązać to duchowe wyzwanie, że chrześcijanin powinien być ubogi i smutny. A przynajmniej ubogi.

Nie jest to chrześcijańskie.

Nie jest?

Bóg nie stworzył nas, żebyśmy byli równi. Równi wobec siebie, wobec prawa – tak. Ale Bóg obdarzył nas różnymi talentami. Każdemu przypisał jakąś funkcję do spełnienia. Na koniec z tego rozliczy. Bogactwo wcale mi się nie kojarzy z radością, z lepszym życiem. Spotkałem wiele zamożnych osób i wcale nie powiedziałbym, że oni byli wyjątkowo szczęśliwi lub spełnieni.

W kościołach protestanckich oczywiste jest, że jeżeli Bóg mi błogosławi, to daje mi również odwagę, talenty, energię do pracy i daje również sposobność, bym odniósł sukces.

W biznesie celem jest sukces – Bóg ostrzegał – chcesz być bogaty, odnieść sukces finansowy – dobrze, ale będzie ci ciężko, ciężej niż innym. Świętość rodzi się nie tylko w wielkich rzeczach, ale także w życiu codziennym.

Pod warunkiem, że dobrze odczytamy nasze powołanie. Przecież może być tak, że chrześcijanin „w dobrej wierze” zdobywający bogactwa usłyszy od Boga: „ja od ciebie tego nie wymagałem”, „to nie był mój głos”, „ja coś innego ci mówiłem”.

Punktem wyjścia jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, jakie jest moje powołanie. Odczytanie własnej życiowej misji.

A czy będziesz zdrowy, czy bogaty, czy chory, czy biedny to jest wtórne, ważne, aby to było w zgodzie z boskim zamysłem. Aby to odnaleźć, potrzebna jest wytrwałość. Zdolność do podnoszenia się z upadków. Odwaga do wzięcia odpowiedzialności za wybory, jakie się dokonuje, ponieważ człowiek, jak wiemy, został obdarzony wolną wolą.

Dziękuję za rozmowę.

Krzysztof Filarski,
psycholog biznesu, partner zarządzający w Westhill Consulting, od kilkunastu lat specjalizuje się w rozwoju kompetencji przywódczych i zarządza projektami Akademii Menedżerskich. Podejmuje tematy wartości, łącząc świat chrześcijaństwa z biznesem.

Henryk Siodmok
jest prezesem zarządu ATLAS sp. z o.o. Doktor nauk ekonomicznych, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie na kierunku „Ekonomia i Organizacja Handlu Zagranicznego” oraz studiów MBA INSEAD w Fontainbleau. W latach 1989– 1990 zajmował stanowisko analityka operacyjnego w Pasco Company w USA. Następnie do 1995 był konsultantem w firmie doradczej Bain & Co, a w latach 1996–1997 dyrektorem rozwoju na Europę Wschodnią oraz prezesem Tenneco Automotive Polska. Od 1997 r. do 2000 r. był prezesem FLiD Drumet SA, a następnie do 2003 r. pełnił rolę prezesa zarządu Carman Polska sp. z o.o. W latach 2003–2004 pracował w US Pharmacia sp. z o.o., gdzie pełnił funkcję wiceprezesa ds. sprzedaży, finansów, kadr, informatyki, rozwoju i administracji oraz wiceprzewodniczącego rady nadzorczej Grupy LOTOS S.A. Z Grupą ATLAS związany od 2006 r.

Share Button