Grywalizacja – Święty Graal zaangażowania?Jak rywalizacja, mechanizmy ze świata gier uskrzydlają pracowników tak, jak sport.  

Krzysztof FilarskiArtykuł ukazał się w Miesięcznik Benefit, 15.05.2017

To, że angażuje nas sport, wiemy od dawna. Gdzie jeszcze znajdziemy taką pasję, jak rywalizując zespołowo lub indywidualnie w jednej z popularnych dyscyplin sportowych? W grach on-line!  50% firm na świecie planuje wdrożyć grywalizację w ciągu najbliższych lat. Dlaczego? Bo każdy z nas ma w głowie obraz zaangażowanych graczy, dla których czas się nie liczy, tak się wciągnęli w grę. Czemu tak jest? Bo gra łączy poczucie wpływu na to, co się dzieje, z dążeniem do mistrzostwa (stawanie się coraz lepszym). Gracz przebywa w tzw. game zone, którą za chwilę opiszę. Mechanizmy ze świata gier można przenieść do biznesu i HR, by skutkowały podobnym zaangażowaniem wśród pracowników.

Zanim zaczniemy: GRA CZY GRYWALIZACJA?

O ile grywalizacja to zastosowanie mechaniki gier w nie-growym świecie (na przykład w on-boardingu, edukacji czy… segregacji śmieci), o tyle GRA to zamknięty świat (najczęściej z fabułą, choć nie koniecznie, np. szachy nie mają fabuły). Do GRY się wchodzi i w zależności od tego, jak szybko i jak dobrze opanujesz jej reguły, tak dobry (lub zły) osiągniesz wynik. GRY SZKOLENIOWE są świetnym przykładem nowoczesnej edukacji między innymi na szkoleniach. Jednak po zakończeniu gry trener mówi: ok, doświadczyliście, jak to jest zarządzać zespołem. Wyciągnijcie wnioski i czyńcie podobnie w pracy, już jutro. Gra się kończy. Grywalizacja może być na stale wpisana w pracę i rozwój.

Grywalizacja jak sól.

Nie można w firmie mieć lub nie mieć grywalizacji. Można mieć zgrywalizowany jakiś proces. W tym sensie jest ona jak sól, którą dodajemy do potrawy, by wydobyć z niej jej smak, a rzadko kiedy jemy ją samą. Czyli co można grywalizować, aby skorzystać z zaangażowania, jaki ona daje? Poszukaj obszarów w Twojej firmie, którym grywalizacja dobrze zrobi na zaangażowanie.

EMPLOYER BRANDING Na początku jest marka firmy.

Jak grywalizacja może pomóc przebić się do świadomości potencjalnego pracownika wraz z interesującym przekazem: jesteśmy atrakcyjną, godną uwagi, nowatorską firmą i warto do nas dołączyć? Ciekawym rozwiązaniem jest grywalizacja wiedzy o firmie i jej produktach lub specjalistycznej wiedzy branżowej.

REKRUTACJA I ON-BOARDING A wiec jesteś z nami! Gra toczy się dalej!

Sam proces rekrutacji może być formą łączenia światów EB i on-boardingu. Zamiast wysyłania CV rzuć nam wyzwanie, kandydacie, a ostatnim poziomem gry jest rozmowa rekrutacyjna! Jeśli zdecydujesz się na tę samą fabułę (czyli świat, w którym ma miejsce Twoja grywalizacja), możesz kontynuować przygodę już wewnątrz firmy. On-boarding jest idealnym procesem, by go zgrywalizować. Jest liniowy (czyli określony w czasie, na przykład trzech miesięcy). W procesie wdrożenia zadania warto wykonywać jedno po drugim. Ważne jest także przejście każdego etapu (poznanie wszystkich produktów i procesów).

OCENA KOMPETENCJI, SUKCESJA I AWANS WEWNĘTRZNY – A skoro już jesteś, to jak dobry jesteś?

Możesz „po prostu” iść dalej z grywalizacją wiedzy, którą zastosowałeś w on-boardingu i wybrać najlepszą 10-tkę. Jednocześnie cele nie muszą być takie same. W on-boardingu ważne jest, by KAŻDY WYGRAŁ. Czyli by każdy pracownik, którego zatrudniłeś, ukończył proces z możliwie jak najwyższym wynikiem. Natomiast proces oceny kompetencji pod sukcesję ma pomóc wyłonić właściwe osoby do awansu (niekoniecznie „w górę”, bo także w bok, na ścieżkę specjalistyczną).

WIEDZA PRODUKTOWA – milion części samochodowych do zapamiętania!

Jeden z liderów na polskim rynku w branży sprzedaży części samochodowych wyliczył, że każdy doradca klienta powinien znać ponad… milion części samochodowych. W świecie wiedzy walczymy o uwagę, skupienie każdego pracownika. Jeśli pokroisz wiedzę produktową i procesową na małe, łatwo przyswajalne kawałki oraz uruchomisz kilka mechanizmów grywalizacyjnych (szczególnie pasek postępu i liderboard), masz dużo większą szansę, że wiedza będzie trawiona regularnie.

AKADEMIE MANAGERA , PROGRAMY TALENTOWE – rozwój to przygoda!

Grywalizacja łączy świat on-line i off-line. Jest dawno poszukiwanym Świętym Graalem utrzymującym zaangażowanie nie tylko W TRAKCIE szkoleń, ale także POMIĘDZY nimi. Zjawisko „powrotu do rzeczywistości” po powrocie ze szkolenia oraz retencja wiedzy zjada efekty ze szkoleń często ZANIM mają szansę się pojawić. Grywalizacja, która uzupełnia nabytą wiedzę zwiększa szansę na zamianę umiejętności w nawyk.

SPRZEDAŻ
Najbardziej łakomy kąsek dla grywalizacji, jednak bądź ostrożny! Spotkasz się z licznymi rafami i mieliznami: czy grywalizować ilość sprzedaży, czy jakość? Czy wyniki mają być transparentne? Czy istniejące systemy IT będą zintegrowane z platformą grywalizacyjną? Czy wówczas systemy nie będą się kanibalizować (lub co gorsze, gracz-sprzedawca będzie musiał marnować czas wpisując aktywności sprzedażowe w dwa miejsca)? Na ile grywalizacja ma „podkręcić” i tak mocno rywalizacyjne środowisko pracy handlowców?

Ile rywalizacji w grywalizacji?

Gra słów w języku polskim jest była raczej niezamierzona (ang. gamification i nie ma tutaj nic o rywalizacji). Jednak mocno wpłynęła na postrzeganie tego mechanizmu. KOLEJNY KONKURS Z NAGRODAMI! słyszą menedżerowie i pracownicy, gdy widzą panele grywalizacji pełne punktów i rankingów. A to, że firmy rękawicę rywalizacji rzucają (lub rzucają nią w pracowników) jest oczywiste. Biznes liczy na następujące profity z rywalizacyjnego środowiska pracy:

  • wreszcie będzie wiadomo, kto jest najlepszy;
  • najlepszych będziemy nagradzać zgodnie z zasadą szefa GE Jacka Welcha, który mówił, że niesprawiedliwością jest traktowanie wszystkich równo;
  • najsłabsi, widząc to, że są najsłabsi, ruszą w górę stawki. A ponieważ ci z góry także nie będą chcieć stać w miejscu, wszyscy na tym skorzystają;
  • jeśli nie ruszą w górę, trzeba będzie umożliwić im awans „poza strukturami firmy”, czyli ich zwolnimy. Bardziej światłe firmy najpierw poszukają możliwości wykorzystania potencjału takich osób w inny sposób w tej samej organizacji;
  • nikt nie jest samotną wyspą, działamy w zespole, każdego dnia porównując się do innych. Stwórzmy więc przejrzyste i uczciwe sposoby mierzenia i porównywania wyników;
  • jeśli będą rywalizować, będą mogli się rozwijać.

Grywalizacja daje wiele korzyści podobnie jak rywalizacja (możliwość porównywania się, stała informacja zwrotna, poczucie postępu). Jednocześnie sensownie zaangażuje do pracy tylko wówczas, gdy same mechanizmy będą postrzegane jako uczciwe i przejrzyste.

Dlaczego grywalizacja angażuje (tak) jak sport?

Jakie mechanizmy ze świata gier będą uskrzydlać pracowników? Słowo uskrzydlenie (ang. flow) używam świadomie, bo jest ono jednym z najciekawszych odkryć psychologii pozytywnej (dziedziny psychologii, która analizuje, co czyni człowieka szczęśliwym, zadowolonym i efektywnym w życiu). Flow to stan, w którym pracownik lub gracz gier komputerowych styka się z narastającym poziomem trudności zadań (levele). A ponieważ jego kompetencje także rosną, jest ciągle w tzw. flow zone (strefie uskrzydlenia). Angażuje się (a gracz nawet zatraca, zapominając o upływie czasu) w wykonywanie zadań. Jeśli byłyby one za trudne, efektem byłaby frustracja. Jeśli zadania byłyby za łatwe – efektem byłaby nuda. A tak oto mamy pełne zaangażowanie, a rywalizujemy z zadaniem i z samym sobą.

Ale nie tylko! W grach podstawową funkcją jest zdobywanie punktów i choć mechanizmów grywalizacyjnych jest bardzo wiele (kilkadziesiąt), to punkty dają możliwość porównywania się z innymi (czyli naszej rywalizacji). W zgrywalizowanych procesach on-line tę funkcję mają rankingi. I są one niezwykle popularnym miejscem, gdzie pracownicy – gracze porównują swoje osiągniecia z innymi.

W grywalizacji liczy się zaangażowanie, a nie wygrana.

Czyli kto wygrał? Pytam na końcu, zgodnie z dewizą słynnego amerykańskiego trenera futbolu, Vince Lombardi. I tutaj sport najbardziej oddala się od biznesu, w którym jest zdecydowanie więcej gier o sumie niezerowej, czyli takich, w których naprawdę wszyscy mogą wygrać. A nawet powinni. Dwa przykłady z brzegu: onboarding i wiedza o produktach firmy.

– Na najlepiej wdrożonego pracownika, który przejdzie rzetelnie cały proces, zda najlepiej egzamin podsumowujący czeka nagroda – miejsce parkingowe zaraz przed wejściem do budynku!

– Zaraz zaraz, a to nie chodzi czasem o to, by KAŻDY nowy pracownik został wdrożony tak samo dobrze? By nabył dokładnie tyle samo wiedzy, a potem był pracownikiem działającym na 100% swoich możliwości? Bo jeśli nagrodzimy tylko jednego, to reszcie wyślemy sygnał – tak właściwie to dopuszczamy słabsze wdrożenie, a potem wyższą usterkowość w pracy, niższe standardy obsługi klientów. Bo mamy tylko jedno miejsce parkingowe zaraz przy wejściu.

Identyczna sytuacja jest z nabyciem wiedzy produktowej i tej o procesach firmy (nie możemy dopuścić i zgodzić się na to, by ktoś znał tylko połowę produktów i rozumiał co trzeci proces.

W tych obszarach mają wygrać wszyscy pracownicy. A z kim tu rywalizować? Chyba tylko z samym sobą!

Share Button